Roman Żuralski
pediatra z Iławy

“Akcja szczepień aby nabrała tempa należy jak najszybciej zrezygnować z obecnych procedur rejestracji i segregacji wg grup wiekowych.
GRUPY NAJWYŻSZEGO RYZYKA JUŻ ZOSTAŁY ZASZCZEPIONE.
Lekarze rodzinni znają swoich pacjentów i na pewno udostępnią szczepienia w pierwszej kolejności tym najbardziej potrzebującym i chętnym. Tu nikt nikogo nie oszuka, a jeśli będą zastrzeżenia to będzie wyłącznie odpowiedzialność lekarza, jego sumienie i prawo – prawo dobrego samarytanina.
Obecnie zgodnie z prawem, procedurą szczepienia angażuje (wyłącza) z innych obowiązków 3 osoby w przychodni na 7 godz. 30 min dla 30 zaszczepionych 1 dawką (45 min. pracy na 1 szczepienie).
ABY ZASZCZEPIĆ 70% Z POPULACJI 3000 osób TO POTRZEBA PODAĆ PONAD 4000 DAWEK TJ. OKOLO 140 DNI SZCZEPIEŃ, A TYM SAMYM WYŁĄCZENIA Z PRACY PRZYCHODNI NA PÓŁ ROKU. TRZEBA ZAKOŃCZYĆ TĘ FIKCJĘ USANKCJONOWANĄ PRAWEM – KTÓRA JAK MIECZ DEMOKLESA HAMUJE NASZ MORALNY OBOWIĄZEK NIESIENIA POMOCY POTRZEBUJĄCYM .
JA PACJENTÓW SIĘ NIE BOJĘ. PRAWNIKÓW NFZ TAK.
Paradoks straszny, kiedy brakuje rąk do pracy podstawowej bo najczęściej to cały personel małej przychodni. Stąd skargi na dostępność do lekarza… ale w majestacie prawa.
Przed kilkoma dniami rozmawiałem z kolegą z USA. Tam szczepienia odbywają się w prosty, nieskomplikowany sposób: wypełniają krótką ankietę na podstawie dokumentu tożsamości, otrzymują szczepionkę (często w samochodzie), czekają na parkingu 15 minut i odjeżdżają. Szczepi przyuczony do szczepień personel niekoniecznie po studiach medycznych. Takim oto sposobem można w każdej dużej przychodni zaszczepić co najmniej 10 osób na godzinę – bez wezwań. Tak po prostu zgłaszających się na bieżąco. Realne jest podanie 20 tys. dawek rocznie. Nie będzie strat szczepionki ani przenoszenia terminu, szukania odpowiednich chętnych na cito. Ewidencja zaszczepionych na gabinet gov.pl bez głupiej kwalifikacji trwa 3 minuty i proszę następny…
Polacy to mądry naród – pacjent jak wypełni ankietę i ją podpisze – i podejdzie do zaszczepienia to oznacza że się na nie zgadza, mając wiedzę na temat p. wskazań z wypełnionej ankiety. Jeśli natomiast ma wątpliwości to zarejestruje się do przyjmującego obok lekarza i zaszczepi się po konsultacji lekarskiej. Takich pacjentów jest nie więcej jak 10%, ale żaden podpis doktora tu nie jest nikomu potrzebny. Szczepienia są dobrowolne – odpowiedzialność pozostaje w granicach przewidywalnego ryzyka dla poddających się ochronie własnego zdrowia. Pozostaje odpowiedzialność producenta szczepionki i państwa za ciężkie NOPy. Tak, trzeba tym ludziom pomóc i to powinno być wkalkulowane w koszty szczepień.
Pamiętam przed 20 laty jako lekarz praktykujący, także prywatnie przyjmowałem zlecenia na szczepienia populacyjne przeciw grypie od zakładów pracy. Pacjenci wypełniali ankietę i poddawali się szczepieniu. Żadnych innych papierów – lista zaszczepionych i na tym koniec. Szło szybko i sprawnie. Zakłady pracy miały po 50-70 % ludzi chronionych przed grypą. Skończyło się jak nadzór przejął Sanepid. Szybko wycofałem się z akcji szczepień bo niewiele zakładów spełniało wymogi prawne dla gabinetu zabiegowego.
Pytam w tym miejscu: czym różnią się szczepienia przeciwko grypie od szczepień przeciwko Covid 19… Tylko nadzorem płatnika… i tu jest pies pogrzebany… “