Mirona Flisikowska-Wilczek
NZOZ “Pantamed”
Olsztyn
“Po roku od wprowadzenia teleporad czas na podsumowania. Wracamy do tradycyjnej formy przyjmowania pacjentów. Niestety teraz wiemy już, że nie da się pogodzić tych 2 rzeczy – udzielać kilkudziesięciu teleporad dziennie i drugie tyle pacjentów przyjąć osobiście.

Kiedy od 30 grudnia 2019 roku zarządzenie Prezesa NFZ wprowadzało w POZ obowiązek udzielania świadczeniobiorcom teleporad w wymiarze nie mniejszym niż 2 godziny w tygodniu, nikt nie spodziewał się jeszcze, że w tak niedługim czasie ten rodzaj udzielania usług na wiele miesięcy zdominuje naszą pracę. Sposób komunikowania się przez telefon ze swoimi podopiecznymi był dla lekarzy rodzinnych znany od wielu lat. Jednak do 2019 roku nie była to porada, którą można było oficjalnie sprawozdawać jako usługę wykonaną w POZ. Był to rodzaj “podziemia” wykorzystywany do załatwiania drobnych spraw medycznych, często o charakterze administracyjnym. Od 20 marca 2020 z powodu epidemii coronawirusa wprowadzono pierwszy w Polsce lockdown, musieliśmy nauczyć się korzystać z tego narzędzia w codziennej praktyce lekarskiej. Przez wiele miesięcy epidemii zdominowały naszą pracę. Musieliśmy stopniowo wprowadzać coraz to nowsze metody, aby zdobywać jak najwięcej informacji o problemach zgłaszanych przez pacjenta, – rozmowy z udziałem kamer, zdjęcia, filmy, skany, czasami elementy samobadania przez pacjenta pod naszym kierownictwem.

Wielu kolegów innych specjalności, zazdrościło nam takiego stylu pracy- rodzinni leżą w łóżkach i piją kawę, nic nie robią – padały oskarżające słowa, chociaż AOS też do dzisiaj wielu chorych przyjmuje w tej formie. Podobne zarzuty o nadużywaniu teleporad padały ze strony NFZ, MZ, RPP. Coronawirus uświadomił nam jednak, jak wiele problemów medycznych można rozwiązać przy użyciu urządzeń teleinformatycznych. Jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jest bardzo wiele sytuacji medycznych, gdzie element badania fizykalnego jest niezbędny. Udzielanie teleporad to znacznie trudniejszy sposób pracy, aby wykonać to rzetelnie i nie mieć wątpliwości co do podjętych decyzji terapeutycznych, czasami trzeba zadawać dziesiątki pytań na które nie wszyscy pacjenci potrafią odpowiedzieć. W takich sytuacjach nawet na samym początku lockdownu zapraszaliśmy swoich pacjentów do naszych poradni. Organizowaliśmy to z zachowaniem zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego i tak, aby uzyskać efekt “pustej poczekalni”, czyli chorzy mieli nie spotykać się ze sobą i jak najkrócej przebywać na terenie poradni.

Minął rok od czasu rozpoczęcia epidemii, nasza praca jest w tej chwili hybrydowa (ostatnio modne słowo), coraz więcej pacjentów przyjmujemy normalnie w swoich gabinetach. Dla mnie na szczęście, zawsze lubiłam bezpośredni kontakt z pacjentem. Jednak jest bardzo wielu chorych, zwłaszcza młodszych, dla których teleporada pozostanie najwygodniejszym sposobem kontaktu z lekarzem, szczególnie, że zasadniczo udzielana była w dniu zgłoszenia. Starsi chorzy wybiorą raczej bezpośredni kontakt z lekarzem. Tak więc przed nami kolejny trudny okres dopasowywania się do potrzeb naszych pacjentów.”