„Na zmiany w funkcjonowaniu POZ, doceniające kompetencje i rolę lekarzy rodzinnych długo czekaliśmy. W założeniach są one także dobre dla naszych pacjentów” – mówią lekarze Porozumienia Zielonogórskiego. „Apelowaliśmy o to od dawna, na bieżąco analizując potrzeby pacjentów”. Dziś wydaje się jednak, że czas wprowadzenia zmian, brak szerokich konsultacji społecznych i mnóstwo pytań bez odpowiedzi niesie za sobą ryzyko chaosu i jednocześnie porażki nowego systemu, a co najgorsze – wykluczenie pacjentów z małych miejscowości i wiosek. Czy zatem 1 lipca POZ dwóch prędkości stanie się faktem?

Podczas ostatniej konferencji w Ministerstwie Zdrowia przedstawiono kluczowe zmiany w POZ. Zapowiedziano położenie nacisku na diagnostykę pacjentów, kompleksową opiekę nad nimi i zmianę sposobu finansowania badań. Wzmocniono jednocześnie rolę lekarzy dając im większe możliwości w kierowaniu na zaawansowane badania specjalistyczne.

– Będziemy mogli szerzej wykorzystać nasze kompetencje – mówi dr Agata Sławin, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego, Dolnośląski Związek Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców. –Od dawna jesteśmy gotowi, by lepiej, skuteczniej, bardziej kompleksowo opiekować się naszymi pacjentami. Teraz nareszcie dostaliśmy do rąk narzędzia, które pomogą nam lepiej zadbać o naszych pacjentów.

Kierunek zmian jest jak najbardziej właściwy i oczekiwany zarówno przez pacjentów, jak i przez lekarzy. Wejście tak oczekiwanych zmian zapowiedziano na 1 lipca 2022 roku.  Wydawać się może, że to dobrze, jednak po zagłębieniu się w szczegóły sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, a ryzyko chaosu jest olbrzymie. Na kilka dni przed terminem nadal nie znamy zasad kierowania pacjentów i sposobu rozliczania tych badań. Mimo, że założenia są właściwe, trudno nie zauważyć, że zabrakło rzeczowej i merytorycznej dyskusji niezbędnej w tak ważnym – jakim jest zdrowie Polaków, aspekcie. MZ nie konsultowało szeroko tego projektu ani z lekarzami, ani przedstawicielami poradni, ani z organizacjami pacjenckimi. Nad zmianami pracował zespół, w którego składzie od kilku miesięcy nie było przedstawicieli środowiska. A takie zmiany powinny być dobrze przygotowane, przemyślane, bezpieczne dla pacjentów, którzy stanowią podmiot i cel tego systemu.

– Obawiamy się sposobu w jaki wprowadzane są zmiany i chaosu, jaki powstanie przy takich przekształceniach – mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. – To dotknie zwłaszcza pacjentów małych poradni, które są mocno obciążone obowiązkami, borykają się z brakiem lekarzy i kadry medycznej i nie mają szerokiego dostępu do specjalistów. To może nawet wykluczyć z systemu pacjentów z małych miejscowości czy wsi, obawiamy się modelu POZ dwóch prędkości – lepszego dla pacjentów w dużych ośrodkach i gorszego, z ograniczonym dostępem do świadczeń w małych ośrodkach i na terenach wiejskich.

 

Projekt zakłada też, że lekarz POZ będzie ściśle współpracował z innymi specjalistami np. endokrynologiem, diabetologiem czy kardiologiem. Cel, by skutecznie odciążyć AOS jest słuszny. Dla samych pacjentów, którzy nie będą musieli błądzić po systemie, zapisywać się do specjalistów na badania, tracić czas – rozwiązanie bardzo dobre. Ale niezbędna jest sprawna koordynacja i w tym aspekcie obecnie jest więcej wątpliwości niż klarowności.

Warto przypomnieć, że takie rozwiązania miały wejść w życie ponad 8 miesięcy temu, w październiku 2021 roku. Budzi to wątpliwości i ryzyko, że obecnie wprowadzane zmiany spowodują chaos, wykluczając pacjentów z małych miast i wsi z dostępu do skoordynowanej opieki w ramach POZ.

 

– Środowisko lekarzy POZ jest jednoznaczne – zmiany są konieczne i długo wyczekiwane, ale wprowadzanie ich w obecnej formie może okazać się pułapką – podkreśla Joanna Szeląg, ekspert PZ, Podlaski Związek Lekarzy Pracodawców PZ. – Lekarze POZ od dawna czekali na to, by lepiej, skuteczniej dbać o swoich pacjentów. To my jesteśmy najbliżej nich, dlatego gdy dostaniemy do rąk kolejne narzędzia – lepiej wykorzystamy swoją wiedzę i kompetencje.